• Wpisów:11
  • Średnio co: 165 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 15:47
  • Licznik odwiedzin:20 449 / 1986 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jest dziesięć minut po północy. Około godziny temu wróciłam do pokoju. Niall nalegał,żebym została na noc,ale nie zgodziłam się. Amy od razu miałaby dziwne podejrzenia. Było bardzo fajnie, wszyscy śmialiśmy się prawie bez przerwy. Myślę,że chyba mnie polubili,zwłaszcza Louis.
Leżałam tak rozmyślając o tym i o tamtym,aż w końcu sama nie wiem kiedy zasnęłam. Rano usłyszałam jak Amy schodzi po schodach i po chwili włącza telewizor. Na zegarku już 9. Pierwszą rzeczą jaką zazwyczaj robię po przebudzeniu jest to,ze sprawdzam połączenia i sms-y . Na ekranie wyświetlił się napis " Wiadomości: 1. Od: Niall " Bezwarunkowy uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Treść wiadomości : "Dobranoc skarbie, napisz jak wstaniesz. Kolorowych snów." Włożyłam telefon do kieszeni spodenek i zeszłam na dół,żeby przywitać się z Amy.
- Cześć mała,jak tam? -Amy siedziała przed telewizorem i jadła lody.
- Cześć. Dość nudno. - Amy miała poczochrane włosy i buzię ubrudzoną czekoladowymi lodami. Zaczęłam się śmiać i zapytałam:
- Lody na śniadanie? Bardzo mądrze - mówiłam wciąż nie przestając się śmiać,sama właściwie nie wiedząc z czego.
- Tak,a czemu Cię to tak bawi? -rzuciłam w jej stronę lusterko,które wylądowało na sofie obok niej. Spojrzała na swoje odbicie i razem ze mną wybuchnęła śmiechem. Gdy się uspokoiłyśmy zapytałam :
- Co dzisiaj będziesz robić,wychodzisz gdzieś?
- Nie,nigdzie się nie wybieram ,cały dzień przesiedzę w domu. Mam kiepski humor i nic lub nikt mnie dzisiaj nie zdoła stąd wyciągnąć. "Taa,gdybyś wiedziała ,że 1D mieszkają tuż obok,na pewno byś tu nie siedziała" -pomyślałam i zaczęłam pisać sms do Nialla. "Hej ,śpisz jeszcze przystojniaku ?" Nie minęło pół minuty jak dostałam odpowiedź " Niee,czekam od dwóch godzin aż napiszesz." - Hm,dziwnie to zabrzmiało,jakby był na mnie zły. Tylko za co? "Spotkamy się?" - Przez pół nocy myślałam tylko o tym,żeby go przytulić,albo żeby się z nim chociaż zobaczyć. Teraz musiałam poczekać dłużej aż odpisze,około trzech minut. kiedy usłyszałam wibrację ,położyłam bułkę i nóż na stół i od razu poszłam odczytać wiadomość. "Sorry mała,nie mam dzisiaj czasu." Zdziwiło mnie to,bo przecież Niall zawsze potrafił znaleźć dla mnie chociaż godzinę. No trudno,wygląda na to,ze spędzę dzisiaj dzień z Amy i telewizorem. Przysiadłam się i zaczęłyśmy oglądać kreskówki. Nie mogła się skupić,bo ciągle zastanawiałam się co mogło być takie ważne,żeby Niall nie miał nawet wolnej godziny. Zresztą jakoś dziwnie pisał,jak nie on,albo jakby był na mnie zły. Przez cały dzień krzątałam się po apartamencie,wzięłam godzinną kąpiel, posprzątałam, pomalowałam paznokcie... Kiedy zabrałam się za czytanie książki telefon zaczął wibrować. Dostałam wiadomość,pewnie z sieci. Odkąd zaczęły się wakacje nikt do mnie nie pisze oprócz Nialla,ale on dzisiaj przecież jest zajęty,więc pewnie sieć. Wzięłam do ręki telefon o okazalo się,ze jednak się pomyliłam. To był on. Treść wiadomości brzmiała " Abi ,jednak powinniśmy się spotkać. Długo myślałem i muszę Ci coś powiedzieć,żeby było dla Ciebie jasne... Za pół godziny w parku." -Po przeczytaniu tej wiadomości przeszły mnie ciarki. Co am być dla mnie jasne? Czy on chce ze mną zerwać? Właściwie to nigdy nie rozmawialiśmy o tym,czy w ogóle jesteśmy razem. Jeśli powie,że to koniec to chyba tego nie przeżyję. Chyba się w nim zakochałam. Nigdy nie czułam czegoś takiego... Musiałam przestać myśleć i zacząć się ubierać,bo miałam na to tylko pół godziny.Kiedy byłam już gotowa krzyknęłam do Amy,że wychodzę . Doszłam do parku,usiadłam na ławce i czekałam. Czekałam około godziny. Bardzo sie denerwowałam a Niall wciąż nie przychodził. Napisałam do niego,co się dzieję,po krótkiej chwili dostałam odpowiedź " Sorry Abi..." - Sorry? za co przeprasza? O co w tym wszystkim do cholery chodzi? Mam dalej czekać? Byłam wściekła. Postanowiłam wracać. Kiedy doszłam drzwi były zamknięte. Dziwne,przecież Amy nigdzie się nie wybierała. Gdy już miałam schodzić na dół do recepcji,drzwi otworzyły się,ale nikogo nie widziałam . Weszłam do środka ,zdjęłam buty i poszłam do kuchni. Tam na stole stał ogromny bukiet róż ,a obok niego różowa kartka ,na której było napisane "Sorry Abi..." - Nie wytrzymam! Co za sorry?! O co w tym wszystkim chodzi,to jakaś głupia gra czy co? Rzuciłam kartkę na podłogę i nagle zobaczyłam,że za odwrocie też coś jest napisane. Podniosłam kartkę i zaczęłam czytać: "... sorry ,że musiałaś na mnie czekać,ale nie miałem wyjścia,musiałam jakoś wywabić Cię z pokoju. W sypialni czeka na Ciebie niespodzianka. To już miesiąc naszej znajomości..." Dalej nie rozumiałam,ale byłam bardzo ciekawa co jest w sypialni. Ruszyłam w stronę przedpokoju i zobaczyłam na podłodze płatki róż,które musiały być wysypane przed chwilą,bo gdy wchodziłam podłoga była pusta. Stanęłam przed drzwiami sypialni i po chwili pchnęłam je delikatnie do przodu. Całe łóżko było obsypane płatkami róż a na podłodze we flakonach stało chyba z milion czerwonych róż. Rozejrzałam się na boki,ale nikogo tam nie było. Nagle dostałam sms'a. To była Amy. "Abi nie uwierzysz gdzie i z kim jestem!!!!!!!!!!!!!!!! Wygrałam spotkanie z chłopakami z 1D!!!!!! Przyszli po mnie do pokoju! Są tu wszyscy ze mną,oprócz Nialla. Chłopaki mówią,że znalazł miłość swojego życia i właśnie poszedł się z nią zobaczyć." Nagle ktoś popukał mnie w plecy. Odwróciłam się i zobaczyłam piękne ,błękitne oczy ,które wpatrywały się we mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć. Niall wystawił rękę,w której trzymał jedną różę. Co z tego,ze do koła nas jest ich chyba z milion. Wzięłam ją i patrząc mu w oczy powiedziałam:
-Niall... Wiesz,bo ja Cię chyba - W tym momencie przerwał mi namiętnym pocałunkiem. Kiedy skończył mnie całować wyszeptał:
-Wiem mała,ja Ciebie też...

_________________________________________________
Ciąg dalszy nastąpi. Sorry,że tak długo nie pisałam,ale jak sami wiecie są wakacje i nie było kiedy po prostu. Mam nadzieję,ze będzie mam się podobało.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

welcometomydream
 
directioner-kaaa
 
Teraz masz już dobry licznik. Już masz 100 odwiedzin! Tylko gdzieś nam znikłaś. Wróć i pisz dalej. My tu czekamy!
 

 
Drrryń... - usłyszałam dzwoniący telefon na dole. Od razu zerwałam się i zaczęłam biec po schodach na dół,żeby zdąży przed Amy. To na pewno Niall,a ona nie może za bardzo wsłuchiwać się w jego głos,bo już i tak coś podejrzewa. Kiedy byłam już na dole okazało się,że Amy jest w łazience.
-haloo? -byłam pewna,że zaraz usłyszę głos Nialla.
- cześć mała,jak tam? -tak myślałam.
- wszystko ok ,a co u Ciebie?
-pomyslałem ,ze skoro dowiedziałaś się o tym ,że należę do boysbandu to powinnaś poznać moich kumpli,co o tym myślisz kochanie? -o kurczę,poznać kumpli? ale stres,a jeśli mnie nie polubią... nie chciałam,żeby Niall zorientował się,ze się aż tak przejęłam,więc szybko odpowiedziałam:
- Świetnie,fajny pomysł,o której?
- Za godzinę u mnie w pokoju,wpaść po Ciebie?
- Skarbie,mieszkasz 5 pokoi dalej... trafię. Ale dzięki za troskę! -Niall zaczął się śmiać do słuchawki a ja się rozłaczyłam i poszłam szukać ubrań. Muszę wyglądać dobrze,bo jeśli nie spodobam się jego kolegom to narobię mu wstydu.
- Gdzie się wybierasz? - Amy stała w ręczniku z rozczochranymi,mokrymi włosami.
- Amy,mogłabyś się tak nie skradać? Wystraszyłaś mnie!
- Przepraszam,nie chciałam.-Amy zaczęła chichotać.
- Niech zgadnę,idziesz na randkę? Powiedz mi,jak ma na imię ten twój Romeo? -rzuciłam w nią poduszką,a ona zaczęła się śmiać.
-więc jak? -Amy nie dawała za wygraną,a ja nie wiedziałam co powiedzieć.
- Ni... Nick. Tak,ma na imię nick,a co? - jedyne co mi przyszło do głowy w tym momencie.
- Tak tylko pytam. -i na szczęście uciekła na górę,bo bałam się ,że będzie zadawać więcej pytań. Za zegarku wybiła 14,więc musiałam już wychodzić. Droga do drzwi zajęła mi ok. 10 sekund. Stanęłam na przeciwko drzwi od pokoju 197. Stałam tak chwile,aż w końcu zapukałam. Usłyszałam głos Nialla w oddali " To pewnie Abi,nie naróbcie mi wstydu!" Nagle drzwi się otworzyły,a w drzwiach stał ,jak to ujęła Amy "mój Romeo". Przywitał mnie słowami "cześć piękna" i obdarował całusem. Zaprowadził mnie do pokoju w którym na kanapie siedział chłopak i zajadał się marchewkami. Siedział tyłem do nas i nagle krzyknął:
- Niaaall, kochanie! kto przyszedł? - i zaczął się śmiać. Ja też nie mogłam sie powstrzymać i wybuchnęłam śmiechem. Nagle chłopak się odwrócił i zobaczył nas.
-O,cześć. Jestem Louis,a Ty na pewno jesteś Abi,chcesz marchewkę? - uwielbiam surową marchewkę,więc nie mogłam odmówić.
- Lou, przestań. -Niall śmiał się.
- Chętnie, dzięki. - wzięłam jedną z marchewek,co bardzo ucieszyło Louisa. Do pokoju wszedł chłopak z bujnymi lokami i szczerym uśmiechem na twarzy.
-Cześć Abi,jestem Harry,dużo o Tobie słyszałem...
-Yyy,to co ,obejrzymy coś? -Niall przerwał mu nagle. To urocze,ze opowiadał o mnie kolegom.
- Taaak! Już nawet wiem co obejrzymy! -Harry był bardzo podekscytowany.
- Hazza,nie zaczynaj,prosze Cię... -Niall burknął do Harrego,a on coś odpowiedział i mrugnął do Louisa. To chyba jakiś sprawdzian...
- Lou,jak myślisz...co moglibyśmy obejrzeć?- powiedział dość sztucznym tonem ,a Louis wziął do ręki kilka pudełek z filmami i powiedział:
-Mamy tu "króla lwa",ale pewnie nie lubisz oglądać takich rzeczy. -Powiedział dziwnym głosem,jakby chciał udać obojętny ton. Zauważyłam,ze wszyscy trzej patrzą się na mnie i czekają na odpowiedź,więc powiedziałam:
- Ależ skąd, uwielbiam tą bajkę, chętnie obejrzę ja po raz tysięczny- powiedziałam radośnie,a wcale nie skłamałam. `Król lew` to moja ulubiona bajka i mogłam oglądać ją codziennie.
-Co? -Zapytał Harry,jakby był zdziwiony odpowiedzią.
- Mówiłam,ze lubię Króla lwa... - Powiedziałam niepewnym tonem ,a Harry i Louis powiedzieli nagle chórkiem " Niall,ożeń się z nią!"- i wszyscy razem zaczęliśmy się śmiać. Nagle na poręcz skórzanej kanapy skoczył chłopak o ciemnej karnacji i ciemnych włosach.
-O,Ty musisz być Abi? ja jestem Zayn -powiedział.
- Miło mi Cię poznać Zayn.
- Hm,jesteś nawet ładniejsza niż Niall opowiadał.-czułam ja moją twarz zalewa rumieniec.
-Marchewkę? - Louis wystawił w naszym kierunku półmisek z marchewkami i wszyscy wzięliśmy po jednej.
- Podobno masz siostrę? - widzę,że Niall opowiedział o mnie szczegółowo. Kiwnęłam głowa a Zayn ciągnął dalej:
- Wiesz,jeśli jest tak urocza jak Ty, to z wielką chęcią ją poznam-powiedział,a ja znów się zarumieniłam i dodałam:
- Przestań,bo się zawstydzę...- i wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
__________________________
Ciąg dalszy dodam prawdopodobnie jutro. Miłego czytania
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
O matko ,o matko! tak bardzo się cieszę,że wam się podoba moje opowiadanie... Postaram się napisać nowy rozdział jutro a jak dobrze pójdzie to jeszcze dziś. A w razie ,gdyby mi się nie udało dzisiaj dodać to życzę wam wszystkim miłej nocki! Niech wam się 1D przyśni ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nie spałam całą noc. Myślałam o Niallu. To trochę dziwne,że jest tak sławną osobą ,a ja nawet o tym nie wiedziałam. Może on myślał,że wiem i dlatego o tym nie wspominał. Do głowy przychodzi mi tysiąc myśli na minutę. Jestem wykończona,nie zauważyłam nawet,że jest już 90. Jeszcze przed chwilą kładłam się do łóżka. Prześpię się chociaż godzinę i wstanę.- zamknęłam oczy i już prawie odpłynęłam,kiedy nagle z dołu usłyszałam głos Amy:
-Aaaaaaaaabi! Teleeefon! - "To sobie pospałam..." pomyślałam i zeszłam na dół. Wzięłam słuchawkę i zaspanym głosem wydukałam:
-halo?
- Cześć piękna, obudziłem Cię? -usłyszałam przeuroczy głos Nialla.
- Nie, już nie spałam. Co u Ciebie? - nie wspominałam o sprawie z plakatem.
- Nie najlepiej... -jego głos jednak nie brzmiał jakby faktycznie było `nie najlepiej`
- Nie najlepiej ? Co się dzieje?
- Umieram z tęsknoty! - Nawet gdybym chciała się na niego gniewać ,to chyba bym nie potrafiła!
- Niall,wariacie! Przestraszyłeś mnie,myślałam,ze coś się stało!
- No,bo przecież się stało, muszę Cię zobaczyć i to szybko - `nie możesz być taki słodki,jak próbuję się obrazić !` -pomyślałam.
- Kiedy i gdzie? -zapytałam.
- Jestem kilka pokoi dalej,więc może za godzinę po Ciebie przyjdę?
- Nie! To znaczy... To znaczy ,może lepiej spotkajmy się przy wyjściu ,ok? - przecież gdyby zapukał do drzwi ,to Amy by go zobaczyła! a wtedy nie dałaby żyć ani mi,ani jemu i prawdopodobnie reszcie zespołu.
- Ok skarbie,jak wolisz. Nie mogę się doczekać. Do zobaczenia!
Poszłam do łazienki,żeby wziąć prysznic,jednak po drodze złapała mnie Amy pytając:
- Kto to był? To twój chłopak? Hm,głos wydawał mi się całkiem znajomy...
- Nie! Nie Amy,to tylko kolega z yyy... skądś tam. Na pewno tylko wydawał Ci się znajomy. Idę pod prysznic.- i zamknęłam się w łazience, żeby uniknąć dalszych pytań. Gdy wyszłam Amy nie było w domu. Dobrze, że większość czasu spędzała poza hotelem,bo mogłaby odkryć ,że Oni.. To znaczy chłopaki z One Direction tu mieszkają. W dodatku tylko kilka pokoi dalej! Ubrałam się ,zrobiłam makijaż i wyszłam. Niall czekał już przy drzwiach. Był odwrócony tyłem,więc mnie nie widział. Zakryłam mu oczy dłońmi ,a on się odwrócił i uśmiechnął się w ten sposób,który sprawia, że mam nogi z waty. Chciałam powiedzieć `cześć` lub coś w tym stylu,ale Niall zamknął mi usta pocałunkiem. Każdy jego dotyk ,nie mówiąc już o całowaniu był dla mnie wyjątkowy i czułam się tak cholernie bezpieczna ,pomimo ,ze znamy się tak krótko.
- Jak minął ranek? -zapytałam,gdy przestał mnie całować. On złapał mnie za rękę,zaczęliśmy iść w stronę plaży ,a on zaczął opowiadać:
- Całkiem zabawnie. Jeden z kolegów obudził mnie śpiewając pod prysznicem ,więc wstałem i poszedłem do kuchni,a tam drugi kolega je jak zwykle marchewki i ogląda `Króla Lwa`,więc się przyłączyłem,ale nie mogłem się skupić na bajce,bo...
- Dlaczego mi nie powiedziałeś?- Przerwałam mu z nie nacka.
- Nie rozumiem. Nie powiedziałem...o czym? - wyglądał na zdziwionego, na prawdę nie wie o czym mówię?
- A jak myślisz? Chciałeś przede mną ukryć ,ze jesteś sławny? Przecież i tak prędzej,czy później bym się o tym dowiedziała...
- Posłuchaj kochanie, nie mówiłem Ci o tym, bo po co? To nie jest najważniejsze. Świetnie się przy Tobie czuję i przynajmniej wiem,że nie jesteś ze mną dla sławy,czy pieniędzy,ale dlatego ,że podobam Ci się taki,jaki jestem. To znaczy,chyba...
- Nie `chyba` skarbie,tylko podobasz mi się, i to coraz bardziej... - teraz to ja zaczęłam całować jego. Potem usiedliśmy na piasku wtuleni w siebie ,a ja zaczęłam mówić:
- Wiesz,że moja siostra kocha was chyba bardziej niż mnie? Gdyby wiedziała,że mieszkacie tuż obok ,chyba dostała by zawału. -mówiłam żartobliwie .
- Taak? Bardzo chętnie ja poznam.
- Ooo nie kochanie,chyba byś tego nie przeżył.
_________________________________________
Ciąg dalszy nastąpi! Mam nadzieję,że wam się spodoba. Nie jest zbyt długi,ale postaram się teraz dodawać częściej. Miłego czytania!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
JUTRO ROZDZIAŁ V !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W mojej głowie panował chaos. Z jednej strony cieszyłam się,że Niall jednak chce się spotkać i chyba mu zależy,a z drugiej strony miałam przed oczami telefon , łóżko i samą siebie ,która z nadzieją i łzami w oczach próbuje za wszelką cenę zapomnieć o nim ,chłopaku z parku. Jeszcze przed chwilą chciałam go przeprosić, a teraz nie wiem co myśleć. Potrzebuję teraz Amy. Zadzwonię do niej,ona na pewno pomoże mi zadecydować . Ma doświadczenie w "sprawach sercowych".
-Halo? -Amy dość szybko odebrała słuchawkę.
-Cześć Amy, jesteś zajęta?
-Nie, właśnie miałam wracać. Coś się stało? Masz dziwny głos...
- Nie, wszystko gra. Chciałam Cię tylko o coś zapytać,ale skoro już wracasz to ok,czekam.
-Dobrze, zaraz będę. - Nie minęło pięć minut jak Amy weszła do domu.
- Abi,wróciłam! Gdzie jesteś?
- Jestem w salonie.
-Ok ,a teraz mów co się dzieje.- opowiedziałam jej wszystko od początku do końca z nadzieją,ze zaraz stanie się jasne,co powinnam zrobić. Amy milczała przez chwile patrząc w podłogę. Naglę popatrzyła mi prosto w oczy i spytała:
- Zależy Ci na nim,prawda? - sama do końca nie wiedziałam,co czuję.
- Takk... Chyba tak. -wyjąkałam niepewnie. Amy wciąż patrzyła na mnie wzrokiem,którego do tej pory nie znałam. Była dobrą siostrą,zawsze się dogadywałyśmy. Mało kiedy się kłóciłyśmy,a jeśli już to powodem było to,że ciągle gadała o tym zespole... One Direction,czy jakoś tak.
-To co ty tu jeszcze do cholery robisz?- wstała i radośnie klasnęła w ręce. Podała mi torbę pełną ubrań,które dopiero co kupiła.
- Masz,wybierz sobie coś. Musisz wyglądać pięknie. Amy była bardzo podekscytowana,podobnie jak ja. Ubrałam się w krótką ,jasno różową sukienkę bez ramiączek i czarne szpilki.
-Jak wyglądam? -zapytałam Amy nieśmiało. Rzadko chodziłam w sukienkach. Wolałam krótkie spodenki i T-shirt.
- Wow! Wyglądasz zupełnie jak... jak dziewczyna ! Jak piękna dziewczyna! -Amy nie wiedziała co powiedzieć. Spojrzałam na zegarek i stwierdziłam,że muszę już iść.
-Powodzenia! -Amy krzyknęła z salonu. "Przyda się " pomyślałam i zeszłam na dół po schodach. Kiedy doszłam do miejsca,w którym byliśmy umówieni była równo 17:30,ale jego jeszcze nie było. Usiadłam na ławce i zaczęłam rozmyślać,co powiem jak się zobaczymy. Pomyślałam,że powiem mu,że jest mi głupio,że nie dałam mu się wtedy wytłumaczyć i że ciągle o nim myślałam i że bardzo mi na nim zależy... Patrzę na zegarek: 17:50. Ooo nie,jeśli tym razem mnie wystawi,to chyba tego nie wytrzymam. Wstałam i chciałam się rozejrzeć. Kiedy się odwracałam zaczepiłam szpilką o jakiś dołek i przychyliłam się do przodu. Ktoś złapał mnie za rękę.
- Znowu Cię ratuję. - usłyszałam znajomy,radosny głos za sobą.
- Cześć... Miło Cię widzieć. "Cześć ,miło Cię widzieć"? No super Abi,możesz być z siebie dumna. Przez 20 minut wymyślałaś przemowę a teraz stać cię tylko na głupie "Cześć,miło Cię widzieć"- pomyślałam.
-Przepraszam za spóźnienie,pięknie wyglądasz...- powiedział Niall patrząc mi głęboko w oczy. Zarumieniłam się.
-Dziękuję- powiedziałam cicho i nieśmiało. Kiedy na niego patrzyłam odbierało mi mowę i nie myślałam o niczym prócz jego błękitnych oczu.
-Może pójdziemy w jakieś spokojne miejsce,gdzie będę mógł Ci wszystko wyjaśnić,ok? -zapytał już nie tak radośnie jak przedtem. Widać,ze było mu głupio i żałował. W tym momencie wziął mnie za rękę. Sparaliżowało mnie na 3 sekundy. Nie spodziewałam się tego. Właściwie to tylko zwykłe trzymanie za rękę,ale czułam się tak wyjątkowo i bezpiecznie... Zaprowadził mnie do przytulnej kawiarni i tam wszystko mi wyjaśnił. Powiedział,że musiałam podać mu zły numer, że dzwonił milion razy,ale nikt nie odbierał. Pokazał mi karteczkę ,którą mu dałam. Faktycznie,przekręciłam ostatnią cyferkę. To wszystko moje wina! Jestem taka głupia!
- Przepraszam,to moja wina... Głupio mi,że się na Ciebie zdenerwowałam,ale tak długo czekałam na twój telefon... Powiedziałam z żalem w głosie. Było mi naprawdę głupio,ze tak się zachowałam.
- Nie szkodzi. Ważne,że wszystko sobie wyjaśniliśmy. - Mówiąc to znowu wziął mnie za rękę i wyszliśmy z kawiarni. Przez resztę wieczoru spacerowaliśmy po parku rozmawiając o wszystkim i o niczym. Czas płynął tak wolno,że nie zorientowaliśmy się nawet ,gdy była już północ.
-Już późno ,chyba najwyższa pora wracać. Mieszkasz w tym hotelu,w którym się widzieliśmy?
-Tak,a czemu pytasz?
- Dobrze się składa,bo ja aktualnie też tam mieszkam - zaśmiał się i objął mnie w talii.
Niall odprowadził mnie pod same drzwi pokoju.
-Dziękuję, było cudownie- powiedziałam patrząc mu prosto w oczy.
- To ja dziękuję... kiedy skończył zdanie objął moją twarz dłońmi i pocałował mnie.Nie byłam w stanie nic powiedzieć. Chyba to zauważył więc dodał tylko
-Mieszkam w pokoju 197. Słodkich snów piękna. Puścił mi oczko i odszedł. Gdy odzyskałam mowę weszłam do pokoju. Amy jeszcze nie spała. Chyba czekała specjalnie na mnie.
- I jak było?! Opowiadaj mi wszystko od początku. Tak też zrobiłam. Gdy usłyszała historię o złym numerze zaczęła się śmiać a ja razem z nią.
- Jak wygląda? - Amy jak zawsze ciekawska ,musiała wszystko wiedzieć.
- Ma piękne,błękitne oczy. Jest wyższy ode mnie ,ma jasne ,blond włosy i boski uśmiech.
- To zupełnie jak Niall z One Direction! -Amy wykrzyknęła radośnie wyciągają z kieszeni plakat. miała go zawsze przy sobie.
-Niall?... - zapytałam i wyrwałam jej plakat z ręki. Kiedy go tam zobaczyłam nie wiedziałam co powiedzieć. Gapiłam się jak głupia na zdjęcie. Dlaczego mi o tym nie powiedział? Wiedziałam ,że skądś go znam,ale nie spodziewałam się,że z plakatu! Rozmawialiśmy o wszystkim,a on mi tego nie powiedział... Dlaczego chciał to przede mną ukryć? Przecież w końcu i tak wyszło by to na jaw! Czułam się oszukana. A teraz w dodatku muszę to jeszcze ukrywać przed Amy ,gdyby się dowiedziała chyba by kompletnie zwariowała. Pewnie i tak w końcu się zorientuje,w końcu mieszkają 5 pokoi dalej.
- Halo? Ziemia do Abi! Słuchasz mnie w ogóle?
Amy,przepraszam. Jestem zmęczona , wezmę prysznic i położę się spać.
-Ok,jak chcesz. Dobranoc
_____________________________________
 

 
Gdy tylko się obudziłam od razu zaczęłam szukać telefonu. Brak nowych połączeń. Zero nowych wiadomości. Pewnie zadzwoni dzisiaj. Nie mogę się doczekać. O czym będziemy rozmawiać? Na pewno zechce się ze mną spotkać. W co ja się ubiorę? Gdzie pójdziemy? A co będzie jeśli... Niee,na pewno zadzwoni. Musi zadzwonić. Myśle tylko o nim. Nie mogę się na niczym skupić. Pora na śniadanie. Zeszłam na dół . Amy siedziała już przy stole.
-Cześć siostrzyczko! Jak się spało? -zapytałam radośniej niż zwykle.
- Bardzo dobrze,a co Ty taka radosna? o czymś nie wiem,a powinnam wiedzieć? -Amy dopytywała z ciekawością w oczach.
-Nic się nie wydarzyło,a niby co się miało wydarzyć..? -odpowiedziałam obojętnym głosem.
-Abi,przecież widzę! No pochwal się!
- Noo dobra! -odpowiedziałam uradowana,bo przecież chciałam jej o tym powiedzieć. Kiedy skończyłam opowiadać Amy odpowiedziała krótko
-Jakie to romantyczne... - i siedziała rozmarzona patrząc się w miskę z płatkami.
- Tylko... Miał zadzwonić ,ale nie powiedział kiedy. Jak myślisz? zadzwoni dzisiaj? -Amy bardziej znała sie na tych sprawach,więc warto było zapytać.
- Nie wiem Abi, może dzisiaj ,a może jutro...-tak właśnie myślałam. Może dzisiaj,może jutro,a może nigdy? Resztę dnia spędziłam w pokoju malując paznokcie, oglądając telewizję i oczywiście czekając na telefon od Nialla. Wciąż myslałam o tym,że skądś go kojarzę . Tylko skad? A moze tak mi się tylko wydaje. Nagle moje rozmyślania przerwał dźwięk dzwoniącego telefonu. Rzuciłam się na słuchawkę jak szalona.
-Halo ?
- Cześć kochanie,jak się podoba hotel?
-Ooo,cześć mamo... -odpowiedziałam z rozczarowaniem w głosie.
-Coś nie tak? Nie podoba Ci się skarbie?
-Nie nie mamo! jest cudownie,na prawdę. świetnie się bawimy.
- Cieszę się. Abi... muszę kończyć. zdzwonię jutro. Pa! - Myślałam,że to on. Chociaż,właściwie czemu miałby zdzwonić ? Zobaczył jakaś niezdarną dziewczynę ,wziął numer dla picu i poszedł. Na pewno już o mnie zapomniał. Takie ciacho na pewno ma miliony takich numerów. Właściwie nic między nami nie było,a ja ciągle o nim myślę. Jakbym się ... Nie ,to nie realne. Nie można się zakochać w chłopaku,którego widziało się tylko raz.
Minął kolejny dzień,a telefon wciąż milczał. Było mi bardzo przykro i chodziłam przygnębiona. Amy wciąż mówiła,żeby o nim zapomniała,nie jest mnie wart. Ale ja nie potrafiłam. Byłam głupia i na prawdę uwierzyłam,że takie ciacho mogłoby zwrócić na mnie uwagę.
-Abi,pójdziesz ze mną na zakupy? Na pewno poprawi Ci to humor. -Amy na prawdę się starała.
-Nie Amy, pójdź sama. Ja zostanę i trochę o siebie zadbam ,wezmę kąpiel,zrobie manicure...
-Ok,jak chcesz,ale jak coś to dzwoń.
Amy wyszła,a ja postanowiłam,że zejdę do recepcji zapytać,czy w hotelu jest salon kosmetyczny. Schodząc po schodach zobaczyłam znajomą twarz... O matko, to Niall stoi z czterema innymi chłopakami śmiejąc się i rozmawiając. Byłam na niego wściekła. Obiecał,ze zadzwoni. Ale co on tutaj robi? Postanowiłam się wycofać do pokoju,żeby Niall mnie nie zauważył. Odwróciłam się i ruszyłam schodami w górę,ale już było za późno.
-Abi! Poczekaj! -usłyszałam za sobą głos , dzięki któremu serce zaczęło mi szybciej bić. Jednak nie odwracałam się i szłam przed siebie. Słyszałam,ze za mną biegnie ,więc przyspieszyłam,żeby zamknąć się w pokoju. Był już dosłownie przy mnie,kiedy zamknęłam mu drzwi przed nosem.
- Abi,proszę Cie otwórz drzwi. Wszystko Ci wyjaśnię... Nie zadzwoniłem bo -i tu mu przerwałam . otworzyłam drzwi patrząc mu w oczy. były cudownie błękitne.
-Bo co?! Bo jestem tylko niezdarną dziewczyną ,która potyka się na prostej drodze,tak? Zresztą ,posłuchaj. Nie musisz mi się tłumaczyć, nic między nami nie było. Cześć. -Znowu zamknęłam mu drzwi przed nosem. Usiadłam na podłodze a łzy same zaczęły napływać mi do oczu. Ja chyba na prawdę coś do niego czuję. Chciałam go przeprosić za to,że na niego nakrzyczałam,ale jego już nie było za drzwiami. Zbiegłam do holu,ale tam też go nie było. Poczułam wielki smutek. Może to nie jego wina? może podałam mu złu numer? Dlaczego nie dałam mu się wytłumaczyć? Położyłam się na łóżku twarzą w poduszkę i przeleżałam tak godzinę. Byłam załamana. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Pomyślałam,że zaraz sobie pójdzie i nie wstałam,żeby otworzyć. Jednak osoba za drzwiami nie dawała za wygraną. Otwierając drzwi zobaczyłam ogromny bukiet róż trzymany przez obcego mężczyznę.
-Czy zastałem Abigail? -zapytał ze sztucznym uśmiechem na twarzy.
- Tak,to ja. O co chodzi?- byłam zdziwiona tym ,co zobaczyłam.
- To dla pani,od pewnego przystojnego młodzieńca.
Wzięłam bukiet i poszłam do pokoju. Między różami była karteczka. Przeczytałam ją.
*Droga Abi,chciałem Cię prosić o szansę na wytłumaczenie się. To na prawdę nie tak jak myślisz. Zależy mi na tym,żeby się z tobą zobaczyć. Jeśli postanowiłaś dać mi szansę,spotkajmy się o 17:30 w miejscu,w którym się poznaliśmy. Jeśli jednak nie przyjdziesz, będzie dla mnie jasne,ze nie chcesz mnie znać. Całuję,Niall.*
 

 
- OMG! To tutaj?! - Wykrzyknęła zdziwiona Amy.
Był to wielki ,luksusowy hotel .Skąd mama wzięła na niego pieniądze? Może to pomyłka, pomyliłyśmy adres? Sprawdzę jeszcze raz. Nie,wszystko się zgadza,to tu.
- Mama się postarała . Zapowiada się super zabawa siostrzyczko! - wykrzyknęłam i ruszyłam z torbami do przodu. Zaraz za mną poszła Amy ,dalej nie wierząc w to,gdzie jesteśmy.
Pokoje były piękne i wielkie. A łazienka? Wanna była większa ,niż moja cała łazienka w domu.
- Co dzisiaj robimy? -zapytała Amy.
- Nie wiem ,co Ty dzisiaj robisz,ale ja idę obejrzeć okolicę. - powiedziałam i zaczęłam grzebać w torbie,szukając mojej ulubionej sukienki.
-Ja pójdę do centrum handlowego. O matko,a może spotkam tam chłopaków z One Direction?! -Amy rozmarzyła się ,a ja wystrojona ruszyłam do pobliskiego parku. Jak tu pięknie... Idealne miejsce na spacer z ukochanym. Zamyślona szłam przed siebie ,nie patrząc pod nogi.
-Auua! -nagle potknęłam się i straciłam równowagę. Jednak zanim zdążyłam upaść ktoś złapał mnie za rękę .
- Uważaj trochę - usłyszałam radosny,męski głos. Odwróciłam się,żeby zobaczyć swojego "wybawiciela" i zaniemówiłam. Ale ciacho! Miał jasne blond włosy i piękne błękitne oczy.
- Dz-dziękuję... wyjąkałam ,patrząc na niego.
-Nie ma sprawy,ale następnym razem uważaj,bo moze mnie akurat nie być w pobliżu -w tym momencie zdałam sobie sprawę,że skądś go znam. Tylko skąd? Zastanawiałam się chwilę,aż zauważyłam,że gapię się na niego jak wariatka.
- Postaram się. Mam na imię Abigail... To znaczy Abi. Po prostu Abi -powiedziałam do niego.
-Miło Cię poznać,Abi! - miał niezwykle radosny głos. Czekałam ,aż się przedstawi,ale zauważyłam,że nie zamierza tego zrobić ,więc sama zapytałam.
- Mogę poznać imię mojego "bohatera" ? -zażartowałam. Na jego twarzy pojawiło się zdziwienie.
-Nie wiesz, jak mam na imię? - zdziwiło mnie to pytanie,bo przecież jeszcze się nie przedstawił,więc skąd miałam wiedzieć,jak ma na imię?
-Nie wiem,a powinnam? Znamy się już? -właściwie wiedziałam,ze kojarzę skądś tego chłopaka,ale nie miałam pojęcia skąd.
-Nie,nie. Ja tylko...Nie ważne. Mam na imię Niall.
Ohh, Niall ,jakie piękne imię . Prawie tak piękne,jak on sam- pomyślałam.
-Posłuchaj Abi, muszę już iść ,ale chciałbym się jeszcze z toba zobaczyć. Dasz mi swój numer? -o matko,matko,matko ! on chce mój numer!
- Pewnie!- z wielką chęcią podałam mu numer telefonu.
- Dzięki, zadzwonię! Aaa, i pamiętaj,uważaj!- zaśmiał się i przytulił mnie na pożegnanie. Usiadłam na ławce patrząc jak odchodzi,aż zniknął z zasięgu mojego wzroku. Wstałam i poszłam do hotelu. Przez resztę dnia byłam rozkojarzona. Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka. Amy już chrapała w pokoju obok. Ja nie mogłam zasnąć. Myślałam o chłopaku poznanym w parku. Ciekawe kiedy zadzwoni. Czy w ogóle zadzwoni? Leżałam tak dobre dwie godziny,aż w końcu odpłynęłam,sama nie wiem kiedy.
_____________________________________________
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

-Aaaaaaaaaaaaaaaaa!- Tego dnia obudził mnie głośny pisk mojej siostry. Spoglądam na zegarek- 7.30 . Oh matko,co może być tak ważne,że Amy budzi wszystkich tak wcześnie... w dodatku wakacje ? Mniejsza o to , grunt że się wreszcie przymknęła i mogę się jeszcze zdrzemnąć. Przewróciłam się na drugi bok i zamknęłam oczy.
- Abi ,Abi chodź na dół,szybko! Jak Ci powiem to padniesz ! - W głosie Amy było słychać podekscytowanie ,co mogło się wydarzyć? Co jest aż tak ważne,żeby przerywać mi sen?
- Idę,już idę. - odkrzyknęłam zaspanym głosem. Zwlokłam się z łóżka,nałożyłam kapcie i ruszyłam schodami na dół. W kuchni zobaczyłam Amy wymachującą jakąś kartką,jak zawsze wyglądała bardzo dziewczęco i świeżo,w odróżnieniu ode mnie. W piżamie w teletubisie,ze sterczącymi na wszystkie strony włosami i w "kapciach świnkach" wyglądałam jakbym dopiero co uciekła z wariatkowa.Mama stała przy kuchence z dziwnie rozpromienioną twarzą ,smażyła naleśniki.
- No wreszcie Abi , ile można czekać? - powiedziała Amy,ale wcale nie było słychać zdenerwowania w jej głosie.
-Coś się stało,że o tej porze wszyscy są na nogach? - zapytałam przeciągając się.
-Nie skarbie,nic takiego. Możesz usiąść do stołu ,zaraz będzie śniadanie. Ale mama była dziwnie radosna,rozpromieniona jak nigdy.
-Nic ?! Mówisz,ze nic się nie stało ?! Zwariowałaś?! Abi, JEDZIEMY DO LONDYNU! -ostatnie trzy słowa Amy wykrzyczała tak głośno,że chyba sąsiedzi dwa domy dalej to słyszeli .
- Ale jak to? Po co? -Nic z tego nie rozumiałam. Chyba nie na wczasy ,pomyślałam. Przecież najdalej gdzie byłyśmy to u Babci Kate , dwa lata temu. Skąd ten pomysł ?
- Kochanie,nie cieszysz się ? Razem z tatą postanowiliśmy,ze powinnyście zwiedzić trochę świata,odpocząć ,zabawić się,wiec kupiliśmy wam bilety do Londynu...
-Wam? -przerwałam mamie ze zdziwieniem
-Tak,wam. Ja z tatą zostaniemy w domu i będziemy się świetnie bawić. Jesteście już dorosłe,poradzicie sobie.
-Abi,przestań zrzędzić ,to nasza jedyna szansa,żeby spotkać przystojniaków z One Direction! -Powiedziała roześmiana Amy.
-Kogo spotkać? One di... Co?
-One Direction głuptasie! - mówiąc to zaczęła rozkładać plakat.
-Słodcy są,prawda?
- Uważaj,bo cukrzycy dostaniesz -odpowiedziałam i ciągnęłam dalej. -Myślisz, że naprawdę byśmy ich spotkały? To jest Londyn! To nie tak jak u nas,że wszyscy się znają , szanse są praktycznie zerowe. Zresztą mnie się oni aż tak nie podobają,nawet ich nie znasz,skad wiesz ,że są tacy fajni ?
- Ohh,Ty to tylko zrzędzić potrafisz! Lepiej zacznij się pakować,bo jutro rano ruszamy .
Do końca dnia Amy zachowywała się, jakby wygrała milion w lotto. Uśmiech nawet na sekundę nie schodził jej z twarzy.Biedna, naiwna Amy. Wierzy ,że akurat my ich spotkamy.
 

 
` Cześć !

Jest to kontynuacja mojego poprzedniego bloga,w którym niestety zepsuł mi się licznik. tak więc teraz blog prowadzony będzie pod tym adresem . Miłego czytania!